Strachy na lachy.
Nie lubię sie bać. Rzadko wiec sięgam po książki, które dostarczałyby tego typu emocji. Czasem odskoczę w stronę kryminału, zwłaszcza po spotkaniu z jakąś bardziej obciążają książką, szczególnie z literatury faktu. Tak było po przeczytaniu świetnie napisanej Białej gorączki - Jacka Hugo Badera, gdzie pijaństwo, patologia, bandytyzm, wstrząsające historie ludzi zamkniętych w nieprzyjaznym środowisku i w trudnym systemie, bez nadzieji na zmianę długo pozostawała w mojej głowie, i nawet trochę mnie przygnębiała. Żeby się odtruć pożeram wtedy najczęściej kryminał, który w jakiś cudowny sposób potrafi mnie oderwać od trudnych emocji, od których jakoś tak nie potrafię się sama uwolnić. Kryminały moim zdaniem, służą właśnie do pożerania, gdzie z każdą stroną rośnie apetyt i trzeba szybko czytać, aby go zaspokoić, wzbudza ciekawość czasem strach, a zakończenie często wiąże się z dużą przyjemnością, kiedy to już wszystko się wyjaśnia i czujemy satysfakcj...