Posty

Podziwiam ludzi, którzy dużo czytaja.

Od kilku dobrych lat, szukam inspiracji książkowych w szeroko pojętym internecie. Są tam bogate kopalnie diamentów  i pospolitego węgla (nie wiem czy obecnie, to nie jest niewłaściwe określenie)  z których można czerpać i czerpać, jak ze studni bez dna…nieustannie odkrywając nowe blogi i vlogi, poświęcać im długie godziny, gubić się w mnogości oferty, a co z tym idzie mieć w sumie mniej czasu na samo czytanie. Złapałam się na ten haczyk, latając od bloga do vloga i na odwrót. Zajęło mi trochę, oddzielenie ziarna od plew, tu nic nie jest oczywiste i tak naprawdę często promowane są książki najnowsze, wydane przed miesiącem lub dwoma, jak bumerang powracające na każdym przeglądanym blogu czy vlogu.  Jakież było moje  zdziwienie, gdy odkryłam, ze wszyscy jak jeden mąż sięgają po te same pozycje. Owszem byłam swietnie zorientowana w nowościach umiejętnie zachęcona, wiedziałam co  i gdzie kupić… co fajne świeżutkie  i pachnące farba.  Ale nie o to mi chodz...

Strachy na lachy.

Nie lubię sie bać. Rzadko  wiec sięgam po książki, które dostarczałyby tego typu emocji. Czasem odskoczę w stronę kryminału, zwłaszcza po spotkaniu z jakąś  bardziej obciążają książką, szczególnie z literatury faktu. Tak  było po przeczytaniu  świetnie napisanej Białej gorączki - Jacka Hugo Badera, gdzie pijaństwo, patologia, bandytyzm, wstrząsające historie ludzi zamkniętych w  nieprzyjaznym środowisku  i w trudnym systemie, bez nadzieji na zmianę długo pozostawała w mojej głowie, i nawet trochę mnie przygnębiała. Żeby się odtruć pożeram  wtedy najczęściej kryminał, który w jakiś cudowny sposób potrafi mnie oderwać od trudnych emocji, od których jakoś tak nie potrafię się sama uwolnić. Kryminały moim zdaniem, służą właśnie do pożerania, gdzie z każdą stroną rośnie apetyt i trzeba szybko czytać, aby go zaspokoić, wzbudza ciekawość czasem strach, a zakończenie często wiąże się z dużą przyjemnością, kiedy to już wszystko się wyjaśnia i czujemy satysfakcj...

Czytam wiec jestem

 Czytam wiec jestem - zmieniam słynne powiedzenie Kartezjusza i przenoszę je na swój własny życiowy grunt, w którym oprócz miejsca na rodzinę, pozostaje mi jeszcze  wiele czasu na literaturę, na czytanie, które jest też trochę sensem i treścią mojego życia.  Czytam od zawsze, czyli odkąd oczywiście stało się to w ogóle możliwe. Jednym z najpiękniejszych wspomnień z  mojego dzieciństwa jest dzień zakończenia roku szkolnego, kiedy to uwolniwszy się od obowiązku szkolnego mogłam w końcu swobodnie udać się do biblioteki, przezornie zabierając ze sobą dużą pojemna torbę z plastikowymi kółkami, w której mieściło się dużo książek. Radość, która mi wówczas towarzyszyła jest nadal obecna w moim życiu, niewiele w tej kwestii się zmieniło, również teraz każde wyjście do biblioteki to bardzo przyjemne przeżycie.  Z biegiem lat zauważyłam, ze zmienił mi się gust i ze nie zawsze trafiałam na historie, które coś wnosiły w moje życie oraz które mnie zachwycały. Tak było w 2011 ...