Strachy na lachy.
Nie lubię sie bać.
Rzadko wiec sięgam po książki, które dostarczałyby tego typu emocji. Czasem odskoczę w stronę kryminału, zwłaszcza po spotkaniu z jakąś bardziej obciążają książką, szczególnie z literatury faktu. Tak było po przeczytaniu świetnie napisanej Białej gorączki - Jacka Hugo Badera, gdzie pijaństwo, patologia, bandytyzm, wstrząsające historie ludzi zamkniętych w nieprzyjaznym środowisku i w trudnym systemie, bez nadzieji na zmianę długo pozostawała w mojej głowie, i nawet trochę mnie przygnębiała. Żeby się odtruć pożeram wtedy najczęściej kryminał, który w jakiś cudowny sposób potrafi mnie oderwać od trudnych emocji, od których jakoś tak nie potrafię się sama uwolnić.
Kryminały moim zdaniem, służą właśnie do pożerania, gdzie z każdą stroną rośnie apetyt i trzeba szybko czytać, aby go zaspokoić, wzbudza ciekawość czasem strach, a zakończenie często wiąże się z dużą przyjemnością, kiedy to już wszystko się wyjaśnia i czujemy satysfakcję z rozwiązanej zagadki.
Kiedyś czytałam Milczenie owiec - Thomasa Harrisa i wtedy bardzo się bałam..... miałam wrażenie , że za fotelem czai się Hannibal Lecter, inteligentny manipulator, taktyk i morderca , który prowadził intrygującą grę z Cralice Starling.... po takiej lekturze nie mogłam zasnąć .... trochę dręczyły mnie też koszmary.
Zrozumiałam wtedy, ze strach to nie jest dobra emocja ..... że raczej powinnam jej unikać, bo jest silna i powoduje tez dziwne konsekwencje, i działanie, które nie zawsze jest przemyślane i które jest właśnie przez ten strach niejako wymuszone.
Z biegiem czasu oraz ku własnemu zdziwieniu zaczęłam dostrzegać, że strach jest narzędziem wykorzystywanym na wielu płaszczyznach i wielu aspektach naszego życia, i służy maniupualtorom do osiągania własnych korzyści.......
Nie było to przyjemne odkrycie....raczej smutna refleksja, a to co się obecnie dzieje tylko potwierdza moje przypuszczenia, brońmy się zatem przed strachem szukając źródła i powodów dla których jesteśmy straszeni.... bo nawet jak spojrzymy na otoczenie wokół możemy zobaczyć jak wielką ma siłę rażenia....
Zatem przyglądajmy się uważnie wszystkiemu, analizujemy a strachy wyślijmy na lachy....tylko od tego staniemy sie szczęśliwsi i bardziej zdrowi, czego wszystkim i sobie życzę!
Strach naprawdę nie jest taki zły. Strach to ostrzeżenie w pierwotnej formie. Informuje nas, że coś jest nie tak. Coś w naszym otoczeniu lub w nas samych nie gra. Ale w dzisiejszych czasach poziom strachu urósł tak, że nikt już nie jest w stanie go zdrowo odczytać. Strach stał się przewlekłą chorobą. Jest jak fantomowy ból. Nie można go namierzyć. I fajnie się go używa jako narzędzia do manipulacji. Ciężka lekcja, ale da się ogarnąć ;)
OdpowiedzUsuń