Podziwiam ludzi, którzy dużo czytaja.
Od kilku dobrych lat, szukam inspiracji książkowych w szeroko pojętym internecie. Są tam bogate kopalnie diamentów i pospolitego węgla (nie wiem czy obecnie, to nie jest niewłaściwe określenie) z których można czerpać i czerpać, jak ze studni bez dna…nieustannie odkrywając nowe blogi i vlogi, poświęcać im długie godziny, gubić się w mnogości oferty, a co z tym idzie mieć w sumie mniej czasu na samo czytanie. Złapałam się na ten haczyk, latając od bloga do vloga i na odwrót. Zajęło mi trochę, oddzielenie ziarna od plew, tu nic nie jest oczywiste i tak naprawdę często promowane są książki najnowsze, wydane przed miesiącem lub dwoma, jak bumerang powracające na każdym przeglądanym blogu czy vlogu. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, ze wszyscy jak jeden mąż sięgają po te same pozycje. Owszem byłam swietnie zorientowana w nowościach umiejętnie zachęcona, wiedziałam co i gdzie kupić… co fajne świeżutkie i pachnące farba.
Ale nie o to mi chodziło! Nie chce być potencjalnym klientem, ja chce być świadomym czytelnikiem. (Cokolwiek to znaczy….)
Zatem w swoich założeniach świadomego czytelnictwa postanowiłam być chytra, zaczęłam wyłapywać polecenia (chyba, bo to nigdy niewiadomo) prawdziwych bibliofilów, którzy w swoich komentarzach podawali książki, które ich zdaniem warto przeczytać.
I udało się ! Trafiłam na wiele wspaniałych pozycji na przykład: Gwiazdozbiór psa - powieść napisał Peter Heller, wydana w Polsce w 2013 roku. Jest to post apokaliptyczna historia pokazująca świat po epidemii grypy…. Porywająca i wzruszająca, smutna i piękna zarazem. Ta książka jest nadal ze mną, nie chce i nie potrafię o niej zapomnieć.
Na poczatku swoich poszukiwań zauważyłam , że są ludzie, którzy deklarują 50, 60, 80 przeczytanych książek miesięcznie. Miesięcznie nie rocznie. Jakaż bylam zdumiona i jednoczesnie pełna podziwu, nie wiedziałam, ze tak mozna wogole. Ja tak nie potrafie. Każda przeczytana książka mieszka w mojej głowie przez kilka dni, gdzie moje myśli zajęte sa analiza, przemyśleniem, zrozumieniem,
przeżywaniem jeszcze niewygasłych emocji… . Tak mam i nie potrafie inaczej.
Nareszcie :) Świat książkowy jest rozległy jak ocean, ale łatwo pójść na dno, bo komercja weszła na brutala. Popularne blogi często za promowanie książek dostają pieniążki od wydawnictw, wygodnie o tym nie wspominając. I wcale, ale to wcale nie wierzę, że ktoś czyta 50 książek miesięcznie. Może 50 harlekinów, ale i to zemdliłoby w końcu. Zamień podziw na niedowierzanie :)
OdpowiedzUsuń