Czytam wiec jestem
Czytam wiec jestem - zmieniam słynne powiedzenie Kartezjusza i przenoszę je na swój własny życiowy grunt, w którym oprócz miejsca na rodzinę, pozostaje mi jeszcze wiele czasu na literaturę, na czytanie, które jest też trochę sensem i treścią mojego życia.
Czytam od zawsze, czyli odkąd oczywiście stało się to w ogóle możliwe.
Jednym z najpiękniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa jest dzień zakończenia roku szkolnego, kiedy to uwolniwszy się od obowiązku szkolnego mogłam w końcu swobodnie udać się do biblioteki, przezornie zabierając ze sobą dużą pojemna torbę z plastikowymi kółkami, w której mieściło się dużo książek.
Radość, która mi wówczas towarzyszyła jest nadal obecna w moim życiu, niewiele w tej kwestii się zmieniło, również teraz każde wyjście do biblioteki to bardzo przyjemne przeżycie.
Z biegiem lat zauważyłam, ze zmienił mi się gust i ze nie zawsze trafiałam na historie, które coś wnosiły w moje życie oraz które mnie zachwycały. Tak było w 2011 roku kiedy to zachęcona dużą popularnością i chyba też modą przeczytałam Millennium Stiega Larssona. Owszem kryminał jest rewelacyjny, tylko, że ja ogólnie nie gustuje w tym gatunku, ale stało się tak, że szpony ciekawości chwyciły mnie w swoje pazury i nie puściły do ostatniej strony powieści, a było tego ponad 2 tysiące.
Póżniej żałowałam, że poświęciłam tyle czasu na tę serię, ponieważ mogłam przeczytać kilka innych bardziej wartościowych dla mnie lektur.
Chcąc oddzielać ziarno od plew czyli trafnie dobierać sobie książki zaczęłam intensywnie poszukiwać inspiracji na bogach i kanałach. Po roku czy dwóch zauważyłam, ze z omawianymi pozycjami bywa różnie, owszem trafiałam na prawdziwe perełki, ale niestety nie zawsze. Zaskakująco często były to akcje promocyjne wydawnictw czyli bardziej reklama niż rzetelna opinia. Brakowało mi również dyskusji i możliwości podzielenia się wrażeniami, refleksją szczególnie po fascynującej powieści. Chociaż tutaj pojawiło sie światełko w tunelu i moja starsza koleżanka z którą czasem wymieniamy się książkami zachęciła mnie do wzięcia udziału w spotkaniach DKK, lecz niestety z powodów wirusowych stało się to obecnie niemożliwe. Zachęcona przez moją przyjaciółkę, postanowiłam założyć blog o temacie książkowym, chociaż nie tylko.....
Najbardziej lubię powieści osadzone w realiach historycznych, jak na przykład Luk Triumfalny Ericha Marii Remarque, która pozwala odczuć klimat lat międzywojennych oraz dostarczyć wiele refleksji, pozwala zrozumieć tragizm tamtych czasów oraz zmusza do zastanawiania się, poznawania różnych mechanizmów, ludzkich trudnych wyborów i myślenia, zatem zwracając szacunek Kartezjuszowi powtórzę za nim : Myślę więc jestem.
I otóż pierwszy krok postawiony na ścieżce blogowej :) Rozmowa się zaczyna...
OdpowiedzUsuńI pierwsza wędrująca obok ciebie, JA :)
Julianna z walizką
UsuńBardzo się ciesze, że mam pierwszego komentatora .....
Mam nadzieję, że pomożesz mi czasem nieść moją walizę... może coś do niej dołożysz a może czasem coś z niej weźmiesz .....